4 kad
4 kadencja, 105 posiedzenie, 2 dzień (16.06.2005)
15 punkt porządku dziennego:
Informacja bieżąca.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Polityki Społecznej Cezary Miżejewski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wyrok Trybunału Konstytucyjnego rzeczywiście nie zaskoczył rządu. Z chwilą skierowania przez rzecznika praw obywatelskich wniosku do Trybunału Konstytucyjnego rząd miał świadomość, że rozstrzygnięcie może być właśnie takie. Nie ukrywał, że zgadza się z zarzutami podniesionymi przez rzecznika, i tym uzasadniał swoją determinację i pośpiech w przygotowywaniu nowych rozwiązań w zakresie szeroko rozumianych świadczeń rodzinnych.
Warto jednak już na wstępie zwrócić uwagę, że stroną w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym był Sejm, a nie rząd. Sejm zwrócił się do Trybunału o umorzenie postępowania, a przedstawicielem Sejmu w tej sprawie był poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Dramatyczny głos, o którym tu była mowa, o destabilizacji dziesiątek tysięcy rodzin i osamotnieniu ponad 100 tys. dzieci jest oczywiście bardzo spektakularny, ale nie znajduje potwierdzenia w faktach. W całym 2004 r. orzeczono 51 tys. rozwodów, czyli o 2200 rozwodów więcej niż w roku 2003. A więc proszę nie mówić tu o olbrzymiej fali rozwodów. Dynamika separacji wyniosła 32%, czyli było ich o 4 tys. więcej. Ale w 2001 r. było ich o 75% więcej. A więc pytanie brzmi: Co stało się w 2001 r., że było dużo więcej separacji?
Zacznijmy jednak od początku, czyli od likwidacji funduszu alimentacyjnego, która nastąpiła 1 maja 2004 r. Czym charakteryzowało się to znakomite rozwiązanie, które nie było podważane konstytucyjnie? Na czym polegała jego wyższość w stosunku do obecnych rozwiązań? Czy nie zachęcało tak naprawdę, żeby małżonkowie występowali przeciwko sobie, żeby występowali o alimenty? Czy też nie tworzyło sytuacji patologicznych, że rodzina żyje razem, a jedno skarży drugie o alimenty? A co w sytuacji, kiedy rodzina nie wpadła na pomysł, żeby zaskarżyć współmałżonka, i zachowywała się uczciwie? Czyli jedna rodzina mogła być zdrowa i normalna, ale jeden rodzic na drugiego płacił alimenty, a tak naprawdę nie płacił, bo roszczenia były kierowane do funduszu alimentacyjnego, było to dodatkowe źródło dochodów. Czy to nie świadczy również o rozpadzie rodziny, mimo że formalnie związanej?
Kiedy mówimy o likwidacji funduszu alimentacyjnego, musimy znać odpowiedzi na te wszystkie pytania. Te kwestie podnoszono w poprzedniej kadencji i podnosił je również pan poseł Cymański, mówiąc o niesprawiedliwości funduszu alimentacyjnego. W 1997 r., pod koniec 1997 r. i składając sprawozdanie w 1998 r., Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie stwierdziła: NIK uznała za konieczne zmianę dysponenta funduszu bądź nawet zniesienie funduszu i włączenie udzielanych świadczeń do systemu świadczeń socjalnych na rzecz rodziny przekazywanych za pośrednictwem istniejącego systemu pomocy społecznej. Czy ktoś to wówczas negował? Nie negował. Ale tak naprawdę nie zrobił tu ani jednego kroku, poza jedną uchwałą Sejmu.
Należy podkreślić, i to też mówiłem wielokrotnie w Wysokiej Izbie, że po 1 maja 2004 r. nagle spadła - i to nie jest oczywiście żadna radość, tylko konstatacja - liczba pozwów o alimenty i o podniesienie alimentów. A to jest właśnie konsekwencja likwidacji funduszu alimentacyjnego. Wcześniej walczono o podniesienie alimentów, ponieważ płacił fundusz alimentacyjny. Gdy okazało się, że fundusz już nie płaci, nagle o 30%, czyli blisko o 1/3, spadła liczba spraw o alimenty i o ponad 2/3 - o podniesienie alimentów. Te wszystkie rzeczy trzeba mieć na uwadze.
Świadczenia rodzinne oparliśmy na innym założeniu: Wszystkie dzieci powinny być jednakowo traktowane. Skoro uważaliśmy, że i tak, i tak płacimy wszyscy jako podatnicy, to traktujmy dzieci równo. I kryterium, które warunkuje udzielanie pomocy, to kryterium dochodowe.
Popełniliśmy wtedy jako rząd dwa błędy. Pierwszy to była rzeczywiście kwestia relacji między rodzinami pełnymi a niepełnymi. Wydawało się, że rodziny niepełne z uwagi na brak współmałżonka powinny otrzymywać większą pomoc, mieć tę rekompensatę braku wynagrodzenia czy też świadczeń drugiego małżonka. Zwróciliśmy jednak uwagę, że nie może być to pomoc nieograniczona. Ale Wysoka Izba zdecydowała, żeby znieść te wszystkie ograniczenia. Postanowiono w drugim czytaniu zlikwidować wszelkie ograniczniki, czyniąc z tego świadczenia świadczenie atrakcyjne. Albowiem rzeczywiście rodzina pełna z czworgiem dzieci, gdzie oboje rodzice są bezrobotni, patrzy z zazdrością na osobę samotną w takiej samej sytuacji, która ma czworo dzieci i otrzymuje od państwa kwotę bliską najniższemu wynagrodzeniu za pracę. Kiedy pada tu zarzut, że zabrakło pieniędzy w budżecie, Wysoka Izba uchwala, że trzeba podnieść do końca roku świadczenia dla osób samotnych - czyli nie dla rodzin pełnych, nie dla rodzin wielodzietnych, tylko dla rodzin niepełnych.
Drugi błąd, który uważam za istotny, który ciągnie się latami, to jest kwestia egzekucji świadczeń alimentacyjnych. I nie jest to tak nieważne, jak mówi pan poseł Zawisza. To jest clou, to jest istota tej sprawy. Otóż rodzice powinni płacić na swoje dzieci. Ojcowie - bo przede wszystkim o nich tutaj chodzi - powinni być ścigani i od nich powinny być egzekwowane pieniądze. Państwo przez kilkanaście lat okazywało tu bezsiłę, natomiast my mówimy: dajcie więcej pieniędzy państwowych, zostawmy tych rodziców w spokoju. Otóż nasza filozofia jest inna. Nie zostawimy tych ojców w spokoju, to oni będą przede wszystkim płacić.
(Głos z sali: Ale nam o to również chodzi, panie ministrze.)
Ta ustawa, którą krytykował pan poseł Zawisza, o zaliczkach alimentacyjnych, właśnie tę sprawę ma zamiar ustawić w taki sposób, jak należy. Ona oczywiście sama w sobie nie spowoduje jeszcze zmiany sytuacji, bo samo prawo nie spowoduje zmiany sytuacji. Jeżeli nie będzie piętnowana postawa niepłacących alimenty - przecież to jest zwykłe przestępstwo, już nie mówię o kwestii honoru, zwykłe przestępstwo, które jest tolerowane, i mamy do czynienia z poklepywaniem po plecach, kiedy się nie płaci alimentów; a przecież to jest zjawisko powszechne - jeżeli samorządy, organizacje pozarządowe i rząd nie przystąpią wspólnie do aktywnych działań, to rzeczywiście zaliczka również pozostanie świadczeniem socjalnym.
Wracając do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, chciałbym zwrócić uwagę, że odnosi się ono do przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych sprzed jej nowelizacji. Trybunał nie mógł wziąć pod uwagę nowych rozwiązań, co zostało zresztą powiedziane przy okazji uzasadniania orzeczenia, ponieważ gdy 11 maja orzekał, gdy sędziowie trybunału rozpatrywali wniosek rzecznika praw obywatelskich, nowa ustawa jeszcze nie obowiązywała. I powiem szczerze, że nasze dalsze działania są uzależnione od uzasadnienia wyroku Trybunału.
Rozumiem, że wiedza, którą tu większość posiada, wynika z przekazów prasowych, z informacji prasowych. Nasza wiedza musi się opierać na uzasadnieniu wyroku. Oczywiście zgłaszamy gotowość szczegółowego przeanalizowania kwestii praw do zaliczki alimentacyjnej w związkach małżeńskich. Nie uchylamy się od tego, ale czekamy na uzasadnienie wyroku. Jeżeli ono się ukaże, natychmiast przystępujemy do działań i zapraszamy wszystkich zainteresowanych parlamentarzystów, którzy chcieliby uczestniczyć w takich przygotowaniach.
Ale chciałbym również zwrócić uwagę, że z dniem 31 grudnia 2005 r. mają stracić moc przepisy, których de facto już nie będzie po 1 września. I tak w art. 3 pkt 17 definicja samotnego wychowywania dziecka zostanie zastąpiona definicją osoby samotnie wychowującej dziecko, a mimo pozorów ma to bardzo istotne znaczenie zgodnie z wnioskiem rzecznika praw obywatelskich. Oczywiście, jak mówię, w kwestii zaliczki alimentacyjnej tę sprawę będziemy analizować.
Jeżeli chodzi o art. 11, dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka i utratę prawa do zasiłku dla bezrobotnych, sprawa właściwie już wygasa. Nie będzie już przyznawania nowych dodatków z tego tytułu, i otrzymają je tylko osoby, które nabyły czy nabędą prawo do 31 sierpnia. Dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka też ulega bardzo istotnej metamorfozie. Nie będzie już dotyczył osób, które mają prawo do alimentów, a jedynie bardzo szczególnych i wyspecyfikowanych przypadków, osób, które nie mogły takiego prawa nabyć.
Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że po otrzymaniu uzasadnienia przystąpimy do uważnej analizy i jeżeli z tego uzasadnienia będzie wynikało, że należy dokonać kolejnych zmian, to takich zmian dokonamy, bo nie będziemy dyskutować z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Niemniej jednak chciałbym powiedzieć, że wszelkie sugestie w tej sprawie, czy wszelkie komentarze, na obecnym etapie są jeszcze nieuprawnione, ponieważ tak naprawdę z tego, czego wysłuchaliśmy w trybunale, wynika, że nie jest do końca jasne, czy rzeczywiście trybunał taką decyzję podjął. Ale, jak mówię, jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje i gotowi do wszelkich działań. Dziękuję bardzo.