2 kadencja, 43 posiedzenie, 2 dzień (16.02.1995)
2 kadencja, 43 posiedzenie, 2 dzień (16.02.1995)
11 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (druk nr 800).
Poseł Eugeniusz Januła:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Na początek, jeżeli pani marszałek pozwoli, chciałbym krótko zaapelować, żeby w dyskusji merytorycznej nie używać wielkich słów typu, że zginie Rzeczpospolita, jak znowelizujemy Kodeks rodzinny, lub że za wszystko winni są komuniści, liberałowie i cykliści. Jeżeli używa się takich argumentów, trzeba je następnie zweryfikować. A to po prostu nie licuje z powagą tej Izby.
Jeżeli chodzi o projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego i niektórych innych ustaw, to odnoszę się z pełną życzliwością do podjętej próby. Aczkolwiek - i zaraz się to postaram udowodnić - idzie ona zbyt daleko. Przytoczono już w dotychczasowej dyskusji wiele argumentów natury prawnej. Mógłbym powiedzieć, z którymi się zgadzam, z którymi nie, ale to jest problem pracy w komisjach. Bardziej istotna, w moim i mojego koła pojęciu, jest kwestia społeczna.
Pani poseł sprawozdawca przytaczała tutaj dane statystyczne - liczbę rozwodów w 1992, 1993, 1994 r. - które budziły optymizm, dawały poczucie, że liczba rozwodów w Polsce się zmniejsza. Ale ta oficjalna statystyka jest tylko czubkiem góry lodowej. Wskutek patologizacji sytuacji społecznej, wskutek zwiększania się sfery niedostatku, faktycznie notujemy coraz więcej rozpadów małżeństw, a bariera finansowa, formalna etc., nie pozwala na dokonanie tego w sposób prawny. Stąd też dane faktyczne, pochodzące raczej z pewnych badań sondażowych - niestety nie można ich oprzeć na statystyce - nie budzą takiego optymizmu, który tutaj zaprezentowała pani poseł sprawozdawca.
Konkludując tę część wystąpienia, mogę powiedzieć, że sytuacja społeczna na razie notuje tendencję minusową, pogarsza się. W sposób oczywisty wpływa również, niestety, na pogorszenie się sytuacji rodzinnej, jej budżetu, patologie, etc. Stąd wynika wniosek - i tutaj się zgadzam z niektórymi wypowiedziami - że należy rodzinę chronić. Czy najlepsza jest ochrona prawna czy faktyczna, to kwestia do dyskusji. Wydaje się, że prawo - chociażby najlepsze - nie jest w stanie chronić, jeżeli sytuacja faktyczna będzie inna.
Mówiono tu szczegółowo o sytuacjach krzywdzonych kobiet, troszkę mniej o krzywdzonych mężczyznach. Może wynikło to z faktu, że nadreprezentacja kobiet, przepraszam, przemawiała dotychczas z trybuny. Kwestia jest natomiast inna - przepraszam, nie chcę nikogo obrazić - problem jest inny. Stosunkowo mało mówiono tutaj o sytuacji dzieci. Nie chciałbym obrazowo kreślić sytuacji, ale przywołam chociażby znany w Polsce film ˝Sprawa Kramerów˝. Tam chodziło w gruncie rzeczy o pewne targanie dzieckiem w jedną i w drugą stronę. Mówię to po to, żeby państwo byli w stanie zrozumieć, że dzieci z rodzin niepełnych są na ogół, w przeważającej większości wypadków, życiowymi dewiantami. Cały system prawny, cała infrastruktura tego typu, powinna przede wszystkim chronić dobro dziecka - dobro dzieci. Coraz więcej, niestety, mamy dzieci z rodzin niepełnych. Wszelka dalsza patologizacja, o której już wspominałem, jest tego skutkiem.
Stąd też przy wszelkich pozytywach zgłoszonego projektu, bo rzeczywiście wraz z postępem demokratyzacji rodzi się potrzeba liberalizacji i zakres wkraczania państwa w sfery prywatne życia powinien być coraz mniejszy - to są jak najbardziej logiczne argumenty - trzeba jednak wziąć pod uwagę sytuację społeczną. Mamy nadzieję, że sytuacja społeczna i materialna będzie się polepszała, ale nie możemy być niestety tego pewni.
Wreszcie jeszcze jedna kwestia. Uważam, że przeniesienie spraw rozwodowych z sądów wojewódzkich do sądów rejonowych może nie zlikwiduje, ale obniży jedną z barier dostępności, nie wpłynie to jednak zapewne na obniżenie bariery finansowej, która jest chyba główną przeszkodą, jeżeli chodzi o formalny aspekt rozwodów. Jest tylko pytanie - nie chodzi o kwalifikacje sędziów, one na pewno są wystarczające, co najmniej wystarczające, chodzi o to, że sądy rejonowe, szczególnie wydziały cywilne, w większym stopniu niż sądy wojewódzkie obłożone są różnego rodzaju sprawami - czy wtedy proces rozwodowy po prostu nie będzie wydłużał się w sposób nadmierny, co prowadziłoby do dalszej patologizacji w tej dziedzinie.
Podobnie jak większość moich przedmówców, zgadzam się z wnioskiem i popieram go. Proszę o skierowanie go do przedmiotowych komisji. Sądzę, że tam będzie czas i miejsce na solidne przepracowanie tego na pewno pozytywnego, ale, podkreślam to jeszcze raz, w moim przekonaniu, i nie tylko w moim, zbyt daleko idącego projektu. (Oklaski)