3 kadencja, 37 posiedzenie, 3 dzień

3 kadencja, 37 posiedzenie, 3 dzień (04.12.1998)


24 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie:
1) poselskiego projektu ustawy o zmianie ustaw: Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Kodeks postępowania cywilnego oraz Prawo prywatne międzynarodowe (druk nr 591),
2) rządowego projektu ustawy o zmianie ustaw: Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego oraz Prawo o aktach stanu cywilnego (druk nr 708).


Poseł Józef Górny:

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Już po raz czwarty w tej sali w ciągu ostatnich 6 lat toczy się debata nad wprowadzeniem do polskiego ustawodawstwa prawnej instytucji separacji małżeńskiej. Należy podkreślić, iż instytucja separacji małżeńskiej, niezależna od rozwodów, przewidziana jest w ustawodawstwie wielu państw. Także obowiązujące aż do 1939 r. w Polsce centralnej prawo o małżeństwie z 1836 r. przewidywało dla małżonków wyznania rzymskokatolickiego możliwość ˝rozłączenia co do stołu i łoża˝. Niestety, w okresie powojennym instytucja separacji małżeńskiej nie została w Polsce przywrócona, chyba tylko ze względów doktrynalnych. Trudno bowiem doprawdy znaleźć inne przyczyny tak wielkiej niechęci do jej przywrócenia.

Jakie względy przemawiają za potrzebą, za koniecznością wprowadzenia do naszego ustawodawstwa instytucji separacji małżeńskiej? Wymienię trzy zasadnicze: po pierwsze, poszanowanie przekonań religijnych ludzi wierzących; po drugie, troskę o trwałość i dobro rodziny; po trzecie, troskę o dobro dziecka.

Trudno, doprawdy bardzo trudno zrozumieć, dlaczego w Polsce, w kraju, gdzie katolicy stanowią zdecydowaną większość, łamie się ich sumienia, odmawiając prawa do rozłączenia małżonków zgodnie z ich przekonaniami, zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, w którym, jak wiadomo, nie istnieje instytucja rozwodu.

(Poseł Izabella Sierakowska: I o to chodzi.)

Chciała pani coś powiedzieć, pani poseł?

(Poseł Izabella Sierakowska: Już powiedziałam.)

Już pani powiedziała. Dziękuję bardzo.

Prawo kanoniczne dopuszcza natomiast rozłączenie małżonków z innej przyczyny niż śmierć małżonka tylko w wyniku rozwiązania węzła małżeńskiego, czego nie można mylić z rozwodem, oraz z powodu separacji. Separacja jest więc prawną formą rozłączenia małżonków podczas trwania związku małżeńskiego.

Warto przypomnieć, iż Kodeks prawa kanonicznego w kanonach 1152 i 1153 wymienia następujące przyczyny, które mogą spowodować separację małżonków. Są to: niedochowanie wierności małżeńskiej, istnienie poważnego niebezpieczeństwa dla duszy i ciała drugiej strony, którego przyczyną jest współmałżonek, poważne niebezpieczeństwo pochodzące od jednego z małżonków dla potomstwa oraz zbyt trudne życie wspólne dla jednej ze stron, spowodowane innymi przyczynami pochodzącymi od współmałżonka.

Zgadzam się z panem posłem Bentkowskim, że separacja nie jest sukcesem. Separacja w każdym wypadku jest dramatem, porażką. Stąd też Kościół do niej nie zachęca, wprost przeciwnie, w wymienionych wyżej kanonach stara się odwieść małżonków od tego kroku, niemniej jednak dopuszcza ją, aby uniknąć tragedii, aby nie dopuścić do deptania godności drugiego współmałżonka. Myślę, że dowodem tego jest treść kanonu 1155, który stwierdza, iż współmałżonek niewinny może w sposób godny pochwały dopuścić z powrotem drugą stronę do życia małżeńskiego. W takim wypadku zrzeka się prawa do separacji. To jeden z najpiękniejszych przepisów prawnych, jakie spotkałem. Zgodnie z nim wybaczenie jest nieodwracalne, jest powrotem do stanu wyjściowego. Wymaga to wielkiej wspaniałomyślności, ale daje szansę na uratowanie wspólnoty małżeńskiej, trwałości rodziny. Recydywa oczywiście daje ponowne prawo do separacji.

Związana z separacją niemożność zawarcia następnego małżeństwa daje szansę na to, iż po pewnym czasie prawnego rozłączenia małżonkowie się pogodzą i wrócą do siebie. Powtórne małżeństwa osób rozwiedzionych nie są wszak rzadkością. Separacja może w każdej chwili zostać przerwana. Może ona uchronić wiele rodzin przeżywających głębokie kryzysy przed całkowitym rozpadem, przed nieprzyjemnym procesem rozwodowym, połączonym często z wzajemnym obrzucaniem się inwektywami, wypominaniem win, wyciąganiem na światło dzienne najbardziej intymnych stron pożycia małżeńskiego, co pozostawia w psychice głębokie, trudne do wyleczenia lub wręcz nieuleczalne rany.

Każdy proces rozwodowy jest wielkim przeżyciem i szokiem dla dzieci. Podobnie jak w psychice rodziców, wywołuje on często głębokie, nieodwracalne skutki w psychice dziecka. Orzeczenie separacji jest procesem znacznie łagodniejszym, głównie z uwagi na łatwość jej przerwania. Ułatwia ona rozejście się małżonków w wypadku takich patologii życia rodzinnego, jak np. pijaństwo czy znęcanie się nad dziećmi, z pełnym, co należy podkreślić, uregulowaniem sfery cywilnoprawnej w odniesieniu do osób, dla których rozwód jest nie do przyjęcia ze względów religijnych.

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Konwencja pierwszego czytania nie przewiduje zgłaszania poprawek, będzie na to czas podczas prac w stosownych komisjach sejmowych.

Wnosząc o przesłanie obu projektów do komisji, chciałbym zwrócić uwagę, polemizując z panią poseł Sierakowską, że my nie wprowadzamy ideologii do prawa. Nie chcemy pozbawić ludzi niewierzących prawa do rozwodu, tylko chcemy ludziom wierzącym stworzyć możliwość, dać szansę na ułożenie sobie skomplikowanego, i tak już pogmatwanego, życia, zgodnie z ich przekonaniami religijnymi. Tylko tyle i proszę im tego prawa nie odmawiać.

Kończąc, chciałbym zauważyć, iż wprowadzenie do naszego prawodawstwa instytucji separacji małżeńskiej nic nie kosztuje, nikogo nie rani, natomiast dla wielu ludzi przyniesie wielką ulgę, gdyż usunie odczucie niezgodności norm wyznawanej przez nich religii z obowiązującymi uregulowaniami prawnych, pozwoli nieraz zrzucić brzemię wyrzutów sumienia. Będzie też dowodem, iż prawo naszego kraju szanuje uczucia religijne swych obywateli. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

(Poseł Jezry Zakrzewski: Ciekawe, który ksiądz pisał to wystąpienie.)