7 punkt porządku dziennego:
3 kadencja, 59 posiedzenie, 1 dzień (06.10.1999)
7 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej oraz Komisji Rodziny o pilnym rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o funduszu alimentacyjnym (druki nr 1329 i 1389).
Poseł Renata Szynalska:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Proponowana nowelizacja zawiera w zasadzie jedną, ale za to bardzo istotną zmianę do funkcjonującej ustawy. Jest ona na tyle istotna, że pozwolę sobie skupić się na niej z pominięciem pozostałych. W myśl art. 58 § 1 Kodeksu rodzinnego sąd rozwodowy orzeka z urzędu o tym, w jakiej wysokości jedno z małżonków obowiązane jest do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka lub dzieci. W myśl art. 133 § 2 Kodeksu rodzinnego uprawnionym do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku, przy czym chodzi tu o potrzeby usprawiedliwione, a nie tylko niezbędne. Pewne kategorie osób uprawnionych do alimentacji są uprzywilejowane w tym sensie, że roszczenia alimentacyjne przysługują im niezależnie od tego stanu. Są to nieusamodzielnione dzieci i małżonkowie. Prawa tych osób są dodatkowo wzmocnione w jeszcze jednym znaczeniu - mają one mianowicie prawo do równej stopy życiowej ze zobowiązanym.
Podstawową drogą dochodzenia alimentów jest droga powództwa, a wiąc postępowania procesowego o zasądzenie należnych świadczeń alimentacyjnych, najczęściej pod postacią miesięcznej renty alimentacyjnej. Jednak najbardziej korzystny wyrok nakazujący dłużnikowi spełnienie świadczenia nie prowadzi sam przez się do zaspokojenia wierzyciela. Efekt taki daje dopiero jego wykonanie - wykonanie przymusowe odbywa się w drodze egzekucji. Ze względu na społeczne znaczenie alimentacji przepisy K.p.c. zapewniają świadczeniom alimentacyjnym szczególną pozycję, określoną nawet jako przywilej egzekucyjny.
Praktyka egzekucyjna wielu krajów wykazała, że osiągnięcie w pełni sprawnego systemu dochodzenia alimentów nie jest możliwe bez zaangażowania funduszy społecznych, co polega na tym, że w razie bezskuteczności egzekucji wypłata alimentów powinna następować z tych właśnie funduszy. W Polsce idea ta została zrealizowana ustawą z 18 lipca 1974 r. o Funduszu Alimentacyjnym. Jak głosi preambuła tej ustawy, fundusz został powołany do życia w celu wzmożenia opieki nad dziećmi i innymi osobami oraz w celu zwiększenia odpowiedzialności osób zobowiązanych do alimentacji. Wypłata zasądzonych alimentów z Funduszu Alimentacyjnego nie zwalnia zobowiązanego z ciążącego na nim obowiązku, dlatego mimo takiej wypłaty egzekucja toczy się dalej, z tym tylko, że uzyskane w jej wyniku sumy komornik kieruje do kasy Funduszu Alimentacyjnego.
Jak z powyższego wynika, fundusz nie jest instytucją mającą świadczyć w ramach opieki społecznej pomoc osobom niemającym żadnych albo mającym niewielkie źródła utrzymania. Zastępuje on jedynie opieszałego dłużnika alimentacyjnego. Należy dodać, że w literaturze prawniczej o orzecznictwie sądowym w państwach zachodnioeuropejskich uważa się alimentację dziecka za obowiązek bezwzględny.
W Polsce alimentacja dotyczy głównie dzieci. Ponad 99% osób korzystających ze świadczeń Funduszu Alimentacyjnego to właśnie dzieci. W 1990 r. wprowadzono nowelizacją likwidację kryterium dochodowego przy wypłatach z funduszu. Nie byłam wtedy posłem i nie wiem, jakie intencje przyświecały ustawodawcy, ale myślę, że zadano sobie wtedy pytanie: Czym ma być Fundusz Alimentacyjny i jakie zadania ma on do spełnienia? Czy ma być funduszem o charakterze quasi-charytatywnym, działającym w celu zmniejszenia sfery ubóstwa, czy też ma być częścią funkcjonującego mechanizmu działania systemowego państwa, który uruchamia się niejako automatycznie przy zaistnieniu okoliczności, które ustawodawca uzna za konieczne i zarazem wystarczające, aby ów mechanizm uruchomić. W tym wypadku elementem uruchamiającym ów mechanizm jest przyznane prawomocnym wyrokiem świadczenie alimentacyjne, które nie jest świadczone przez zobowiązanego. Taka konstrukcja prawna jest klarowna i prosta.
Wprowadzenie kryterium dochodowego - nie ma większego znaczenia, czy będzie ono wynosiło 50% czy 60% przeciętnego wynagrodzenia - jest tworzeniem kolejnej fikcji prawnej, regulacji, którą w istniejących warunkach obchodzić będzie można na niezliczoną ilość sposobów. Nowelizacja jest podobno odpowiedzią rządu na uchwałę Sejmu z 10 września 1998 r., tylko że w uchwale mówiliśmy o poprawie skuteczności ściągania świadczeń, a nie o ograniczeniu liczby świadczeniobiorców. Poprawa zasad funkcjonowania funduszu nie może i nie powinna odbyć się kosztem przede wszystkim świadczeniobiorców, a więc w domyśle dzieci. Klub SLD nie zgadza się na taką filozofię nowelizowanej ustawy. Będziemy głosowali za wnioskiem mniejszości dotyczącym skreślenia artykułu wprowadzającego kryterium dochodowe, a w przypadku jego odrzucenia - przeciwko całości ustawy.
I jeszcze jedno. Rząd nie ukrywał, że pilność projektu spowodowana jest jedynie zbliżającym się terminem uchwalenia ustawy budżetowej, a proponowane zmiany przyniosą około 30 mln oszczędności. Szkoda tylko, że rząd - kreujący podobno prorodzinną politykę - chce oszczędzać na 14 tys. dzieci. Dziękuję bardzo. (Oklaski)